„Nowy rok, nowa ja” – z tym prześmiewczym i ironicznym
stwierdzeniem możemy się spotkać, gdy z początkiem stycznia bierzemy się w garść
i oświadczamy bliskim, że od tego roku, to już na pewno rzucimy palenie,
pozbędziemy się tych zbędnych 15 kilogramów i odgruzujemy mieszkanie… Jak to jest, że noworoczne postanowienia tak
często kończą się spektakularną klapą?
W tym roku wyjątkowo początek stycznia jest dla mnie nie
tylko czasem postanowień ale i podsumowań. W ubiegłym roku po raz pierwszy
zapisałam 10 postanowień (choć podobno nomenklatura jest ważna i lepiej nazywać
je celami) na cały rok. Według specjalistów od rozwoju osobistego zapisane słowa mają większą moc, w co osobiście z całego serca wierzę! Trudniej
nam się od nich wymigać, a w ciągu tego roku mamy możliwość kilkakrotnie do
nich wracać by przekonać się, co nam przyniosły przemyślenia na posylwestrowym
kacu. Ostatecznie, w 2016 roku wypełniłam 6, co jest całkiem niezłym (w moim odczuciu) wynikiem.
Pochyliłam się jednak nad pozostałymi czterema – nie zrealizowałam ich bo…? Dlaczego
tak wielu ludzi ma problem z postanowieniami noworocznymi i zapomina o nich już
w lutym?
Zbyt ogólny cel
Warto stawiać sobie jasne i
sprecyzowane cele. Dzięki temu łatwiej rozliczyć się z ich realizacji. „Będę
lepiej gotować” to nie to samo co „opanuję w ciągu roku 10 nowych przepisów”. „Będę
więcej czytać” też można śmiało zamienić na „przeczytam 3 książki miesięcznie.”
Nierealne cele
Czyli spisywane w styczniowej
euforii „schudnę 20kg”, „kupię nowy samochód”, albo tak modne na fali
minimalizmu „będę posiadaczką wyłącznie 100 rzeczy”. Już w marcu okazuje się,
że jednak za bardzo kochasz ciasteczka, by kupić samochód musiałabyś przez rok
żyć na chińskich zupkach (fuj!) a 100 rzeczy to masz w jednej kuchennej
szufladzie (to ostatnie niestety o mnie, te kuchenne przydasie…). Spisując
noworoczne postanowienia zastanów się, czy naprawdę masz takie możliwości – zdrowotne,
czasowe czy ekonomiczne. Bądź realistką.
Dużo w krótkim czasie
Którą można śmiało połączyć z
poprzednim punktem. Jeżeli już doszłaś do wniosku, że jednak nie będziesz
właścicielką nowiutkiego lśniącego samochodu tak szybko jakbyś chciała, to nie
znaczy że powinnaś kompletnie z tego zrezygnować – tylko dlatego, że wymaga to
czasu. Niech Twoim celem będzie comiesięczne odkładanie pewnej sumy na ten cel –
pod koniec roku będziesz już dysponowała sporą sumą, co sprawi że
prawdopodobnie w kolejnym roku uda się dopiąć ten cel! Podobnie sprawa wygląda
z dietą – jeśli masz bardzo dużą nadwagę i problemy zdrowotne, rozłóż ten cel
na dwa lata. Pamiętaj tylko, by nie rezygnować z tych małych kroczków i nie
odkładać nic na później.
Otaczasz się niewłaściwymi ludźmi
Nie, nie chodzi spychologię i zrzucania
na innych winny za Twoje niepowodzenia. Chodzi o pewien dobór ludzi którzy Cię
otaczają i z którymi chciałabyś się podzielić swoimi postanowieniami. Jak
wiadomo, mówiąc komuś bliskiemu np. o nowym projekcie, czujemy się bardziej
zmobilizowani do tego, by dotrzymać postanowienia. No bo co powiemy cioci która
od wielu lat regularnie biega, gdy zapyta jak nam idzie przygotowanie do
maratonu, kiedy przez ostatni miesiąc nasza aktywność była w zasadzie zerowa?
Warto jednak zastanowić się kilka razy komu mówimy o swoich celach, bo możemy
trafić na tzw. wampiry energetyczne, które skutecznie wybiją wam z głowy walkę
o lepszych siebie. Każdy z nas ma wśród znajomych taką osobę, która powie „po
co Ci to bieganie i tak nie zdążysz się przygotować na maraton” czy „daj spokój
z dietami, dobrze wyglądasz”. Znajdź bliską osobę, która będzie Cię motywować i
zachęcać do działania, gdy Twoje baterie zaczną się wyczerpywać.
Tak naprawdę wcale tego nie chcesz
„Chcę schudnąć” – tak niestety często mówią dziewczyny
których faceci chcą, by schudły... Jeżeli coś nie jest tak naprawdę Twoim
postanowieniem, skąd chcesz brać motywację do tego, by je wypełnić? Postanowienia
i cele – nie tylko te noworoczne – powinny wychodzić tylko i wyłącznie od
Ciebie. Powinnyśmy wybierać je tak, by same siebie sprawdzać i mobilizować, by
ich realizacja sprawiła nam prawdziwą radość. To Twoje cele, nie koncert życzeń
Twoich bliskich.
Patrzę na moją tegoroczna listę
celów skróconą do 8, konkretną i szczegółową. Nie mogę się doczekać tego, co
przyniesie nam nowy rok i życzę Wam, aby ta styczniowa euforia utrzymała się nam
aż do końca grudnia – działajcie, spełniajcie marzenia i rozwijajcie się!
xx
Ja nigdy nie wypisuje postanowień. Na razie moim jedynym jest to, aby przetrwać. Ponadto obrona, ale to tak oczywisty cel, którego nie muszę zapisywać, bo wszystko co teraz robię się do tego sprowadza :)
OdpowiedzUsuńObrona była moim celem w ubiegłym roku, pamiętam jak wszystko się wokół tego kręciło ;) Trzymam kciuki za Twoją!
Usuń